Walka dla samego siebie nie może dać ci prawdziwej siły.

niedziela, 20 maja 2012

Szobota, Niedziela.

~ Ohayo bloggerki. Jak widzicie, nie napisałam wczoraj nic-,- Taki już mój urok, przychodzi pewien okres w moim życiu i wtedy nic mi się nie chce. A taki okres właśnie jest. Zakończenie roku to koszmarna rzecz.  Trzeba wszystko poprawiać, nauczycielom śpieszy się z materiałem, ciągłe zamartwianie się o oceny. To jest po prostu makabra, a jeszcze mama tak naciska, żebym miała taką samą średnią jak w tamtym roku, czyli 5.30. Taa jasne, chyba ją posrało. Może będę mieć 5.1, ale to już jak będzie dobrze. Trochę zawaliłam, bo jeśli bym się uczyła to bym miała tą średnią. Ale ja nawet nie zaglądałam do książek. Wczoraj byłam na takim dziwnym czymś z religii, bo chciałam se średnią podciągnąć. W sumie to fajnie było, bo przez cały czas byłam z Magą i Nati. No i czasami gadałam z córką mojej ulubionej pani M., Kasią, która ma już wakacje ;( Maturzystka. To nie fair. A dzisiaj muszę jeszcze zrobić duuuuuużo zadania z polskiego i innych przedmiotów, bo od rana leniuchuje i się 'opalam'. Tzn. leżę w stroju kąpielowym na balkonie. Ale się posmarowałam kremem z filtrem 50 <lol2> pożyczyłam od Zuzi. No co nie chcę się spalić.


Pod koniec dnia z chęcią zrobię tak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz